Index__ Forum__ Książka gości__ Teksty__ Galerie__ Prasa__ Projekt Rekord__ WSK Team__ Linki__ Administracja__ Motocykle WSK Toplista__
WSK enduro Sagan/WSKBOY
Pon, 19 Wrz 05 - WSKBOY
Zobacz inne galerie motocykli przerobionych:
WSK cross 175
WSK 125/175 S-32
WSK 125 Karola
Military WSK
WSK 125 cross Rydza
WSK custom 125
WSK 175
WSK 125 HCS
WSK Enduro by Joint
WSK cross by Atronauta
WSK cross 175

Za pewne każdy z was najpierw obejrzy te fotki jednak dla tych, którzy wolą się zapoznać z historią motocykla i dowiedzieć, dlaczego będzie on przybierał taką a nie inną formę kilka słów wyjaśnienia.
Pochodzę z Łodzi, motocykle były (i są:) ) moją pasją zanim jeszcze nabyłem swój pierwszy i jedyny (jak na razie) jednoślad, czyli wueskę którą macie okazję oglądać. Mieszkając w blokach miałem marne szanse nawet na to, aby stać się posiadaczem choćby motorynki. Pozostawały, więc strony internetowe i marzenia. Jednak w końcu pewne wydarzenia zaczęły zbliżać mnie do spełnienia marzeń. Wszystko przybrało już bardziej konkretny obrót za sprawą tego, co zazwyczaj staje sie punktem zapalnym motocyklowego bakcyla, jest to oczywiście pierwszy kontakt z motocyklem, a było to na działce mojego kumpla w odległym o kilka kilometrów od Łodzi, Rosanowie. Mateusz był szczęśliwym posiadaczem Wueski 175, dla mnie motocyklowego laika, stosiedemdziesiątkapiątka jawiła się jako potężny kawał żelastwa, naprawdę prawdziwy motocykl, to robiło wrażenie. Wrześniowy piątek (zażywaliśmy ostatnich dni wakacyjnej wolności), czyli nasze poranne moto wagary upłynęły nam na wspólnej jeździe, przyspieszenia wueski robiły niemałe wrażenie a ręce bolały mnie od kurczowego ściskania uchwytów pasażera. Wtedy już wiedziałem to było jedno z najwspanialszych przeżyć, musiałem mieć własny motocykl. Na oczekiwaniu i zbieraniu pieniędzy minęło prawie 9 miesięcy, rok szkolny zbliżał się do końca, dodatkowo przyszła mi z pomocą wielka zmiana, jaka miała nastąpić w życiu całej rodziny mianowicie decyzja o przeprowadzce na wieś. Pomyślałem, że to moja szansa i na fali zmian wtrąciłem swoje trzy grosze, dogadałem się z tatą i pod koniec maja za niebagatelną sumę 350zł stałem się właścicielem mojej wueski. Pierwsze jazdy były niesamowitym doświadczeniem. Śmigałem sobie beztrosko doskonaląc mizerną technikę jazdy, aż pojawiły się pierwsze usterki, regulacja zapłonu przy mojej technicznej niewiedzy wydawała się problemem nie do przeskoczenia. Ale stopniowo nabywałem umiejętności i wszystko jakoś szło do przodu, szczególnie, że zawsze interesowało mnie jak to tam w środku działa. Obecnie po remoncie kapitalnym nie mogę nic złego powiedzieć o tym motocyklu, a jeśli kiedyś w przyszłości spotkam kogoś, kto będzie twierdził, że wueska to złom, który ciągle się psuje to od razu wiadomo
o kimś takim, że nie ma pojęcia jak coś zrobić przy swojej maszynie, nie jest to czarna magia, ale wymaga czasu i poświęcenia a efekty są tego warte.
Kiedy już nieco poznaliście moje podejście do sprawy mogę powiedzieć coś o samej Wuesce, jak zapewne zauważyliście jest ona nieco uterenowiona, moje zainteresowanie oscyluje wokół zabytków
i motocykli enduro. Z uwagi na niezbyt zabytkowy 85 rok produkcji maszyny pomyślałem, że lepiej będzie przysposobić ją do tego, co najbardziej mnie ekscytuje, kiedy jestem w siodle, czyli jazdy w terenie, niby nic oryginalnego, bo pełno jest na allegro pseudo crossów, których twórcy rozwodzą sie nad niewiadomo, jakimi właściwościami terenowymi swoich wydumek, tkwią one bardziej w nieco nadszarpniętej psychice niż technicznym geniuszu właściciela. Cel był taki, sprawić by wueska przyjemniej zachowywała się w terenie dając większą przyjemność z jazdy, ale nie niszczyć wueskowego ducha (czyli nie szpecić całości bakiem od komara itp.), wiedziałem, że nie zrobię z niej KTM-a EXC, ale możliwości jakieś zawsze są. Obecnie oglądacie, hmm
powiedzmy stadium larwalne, czyli początkową fazę przeobrażeń. Pierwszą rzeczą, jaką wymieniłem były opony, tutaj poszedłem metodą praktyczną kupiłem nowe heidenauy K41 Enduro o standartowym rozmiarze 3,00-18. Z politowaniem patrzę na wuseki obute w jakieś nabyte na składzie zdezelowane 4,25-18 taka opona w motocyklu o mocy 7km to przerost formy nad treścią. Kolejna zmiana dotyczy teleskopów, te oryginalne odmówiły współpracy i po prostu zaczęły się giąć. Kupiłem na Łódzkim moto bazarze zawieszenie od MZ następnie pomierzyłem główkę ramy i zamówiłem u tokarza nową ośkę półki dolnej oraz tuleję z duraluminium, która ma rekompensować schodkową konstrukcję górnej półki MZ. Warto wspomnieć, że w dolnym gnieździe główki ramy pracuje teraz łożysko stożkowe renomowanej firmy a całość "chodzi" idealnie i bez luzów. Zrezygnowałem z dolnej tulei dystansowej z jednego ważnego powodu, chciałem, aby w przeciwieństwie do innych przerobionych wuesek moja miała ogranicznik skrętu, do ramy przyspawałem solidny trzpień, o który opierają się fabryczne występy na dolnej półce MZ. Widoczna z przodu obręcz z Alu jest polerowana i nieco szersza od oryginału, dlatego w przyszłości powędruje na tył z przodu zaś miejsce zajmie przednia alu obręcz od mz (jest nieco cieńsza) w ten sposób przy tej samej szerokości opon po ich założeniu na różne felgi otrzymam niewielką, lecz widoczną różnicę w ich finalnej szerokości. Na samym końcu element, którego brak budzi niepokój zwłaszcza po tym, co wcześniej napisałem, mianowicie przedni błotnik, jego braku nie uzasadniajcie jakimikolwiek skłonnościami do wiejskiego TuningU, po prostu aparat pożyczyłem w takim a nie innym momencie, czyli tuż po założeniu nowego przodu i nie miałem wtedy odpowiedniego błotnika, będzie to oczywiście błotnik od MZ, jest mniejszy niż oryginał WSK poza tym nie mam zamiaru mocować sobie jakiegoś farfocla na drutach, dlatego sądzę, że do tego zawieszenia najlepiej założyć oryginał i już. Dalsze zmiany obejmą tylne zawieszenie i być może przednią lampę rozważam, np. oryginał z Bąka (mały, lekki i stylowy). Marzy mi się także siedzenie o bardziej terenowym kroju, czyli nieco niższe i twardsze oraz lekko skrócone, niestety kłoci się to z wizją nie szpecenia linii motocykla byle, czym. A jak wiadomo siedzenie ma tutaj kluczowe znaczenie, dlatego jestem w tej kwestii bardzo ostrożny, powstał już nawet wstępny projekt podstawy siedzenia z tektury jednak nadal nie jestem pewny czy wyjdzie ładnie, dlatego wolę się wstrzymać. Nieco inne podnóżki i zmodyfikowana dźwignia tylnego hamulca to już drobiazgi poprawiające ergonomię pojazdu i walory użytkowe. Jeśli chodzi o silnik to tak jak wspomniałem ograniczyłem się do remontu i poprawienia fabryki, czyli polerka kanałów i skrzyni korbowej a także modyfikacja układu ssącego poparta lekturą opracowań Tomasza Sałka i książki ABC Silnika dwusuwowego autorstwa Tadeusza Rychtera. Silnik wykazuje nieco lepszą elastyczność i przy mniejszej o jeden ząb zębatce zdawczej nadal osiąga fabryczne 80km/h. Teraz, kiedy rano odpalam swoją wueskę problemu mam tyle, co z japończykiem.





Pią, 22 Wrz 17. Odwiedzono nas 1507103 razy. Na stronie jest 6 osób.
© 2001-2004 by theBaldOne